Zamknij
REKLAMA

Głuchy telefon

13:19, 13.10.2017 |
REKLAMA
Skomentuj

– Dodzwonienie się do przyszpitalnej poradni graniczy z cudem – alarmują zbulwersowani czytelnicy. Rekordziści, zanim w słuchawce po drugiej stronie aparatu usłyszeli głos, musieli wykręcić numer poradni nawet kilkadziesiąt razy. Postanowiliśmy to sprawdzić.

Sygnał ciągle zajętej linii telefonicznej, głos automatycznej sekretarki, rozłączanie połączenia, bądź zero odzewu ze strony pracownika przychodni - tak wyglądają próby dodzwonienia się do którejś z przyszpitalnej przychodni w Sanoku. Sytuacja jest kuriozalna i utrzymuje się od dłuższego czasu. Tak przynajmniej wynika z relacji pacjentów, którzy zdenerwowani dzwonią do naszej redakcji z prośbą o interwencję. Rekordzista jednego dnia próbował połączyć się z poradnią kilkadziesiąt razy. Bezskutecznie.  W końcu odpuściłem. Następnego dnia już nawet nie sięgałem po telefon. Wstałem rano, ubrałem się i z gorączką poszedłem do przychodni, aby osobiście się zarejestrować  relacjonuje starszy pan, mieszkaniec jednego z sanockich osiedli. Mówi, że problemy z dodzwonieniem się do poradni obserwuje od kilku lat.  Rzadko kiedy udaje mi się dodzwonić za pierwszym razem. Z rozmów ze znajomymi wynika, że mają podobne doświadczenia  przyznaje nasz rozmówca, który chce pozostać anonimowy.

Głuchy telefon

Sprawdziliśmy to. Próbowaliśmy dzisiaj dodzwonić się do poradni chorób zakaźnych. Po wysłuchaniu automatycznej sekretarki z nagraniem informującym o tym, że w piątki telefony odbierane są w godzinach od 11 do 13, odczekaliśmy kilkadziesiąt minut i spróbowaliśmy połączyć się z poradnią w wyznaczonych godzinach. Nasza reporterka kilkanaście razy próbowała dodzwonić się pod wskazany numer, ale bezskutecznie. Połączenie udało nam się nawiązać po godz. 12.30, ale zostaliśmy odprawieni z kwitkiem.  Proszę zadzwonić później, bo mam pacjenta przy ladzie – poinformowała nas pani po drugiej stronie słuchawki. Połączenie próbowaliśmy nawiązać jeszcze kilka razy, ale ponownie bezskutecznie.

Podobnie ma się sprawa w przypadku przychodni przy ulicy Lipińskiego w Sanoku. Tam również ciężko się dodzwonić. 

Problemu za to nie mieliśmy z dodzwonieniem się do poradni diabetologicznej. Udało nam się już za pierwszym razem. 

Pacjencie, radź sobie sam

O ile młody, sprawny mieszkaniec Sanoka, może przespacerować się do przychodni i zarejestrować u wybranego specjalisty osobiście, o tyle w przypadku starszych mieszkańców, szczególnie okolicznych miejscowości oddalonych od Sanoka, jest to nie lada problem. Nie każdy ma samochód, rodzinę, która podwiezie, brakuje połączeń autobusowych lub zwyczajnie źle się czuje. I wtedy zaczyna się problem.  Byłam świadkiem sytuacji, kiedy starszy pan przyjechał kilkadziesiąt kilometrów do poradni i został odprawiony z kwitkiem. Nie pomogły tłumaczenia, że przyjechał z daleka i źle się czuje. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca  uważa nasza czytelniczka, która także zadzwoniła do nas z prośbą o interwencję w sprawie głuchych telefonów w sanockich poradniach. 

“Zajmiemy się sprawą”

Z prośbą o wyjaśnienie tej uciążliwej i kuriozalnej sytuacji zwróciliśmy się do kierownictwa szpitala. Jadwiga Wrótniak, zastępca dyrektor sanockiego szpitala do spraw medycznych przyznaje, że problem przedstawiony przez nas i naszych rozmówców, jest jej znany. – Próbowaliśmy to zmienić. W przypadku poradni chorób zakaźnych, rejestracja mieściła się w tym samym pomieszczeniu, gdzie przyjmowano pacjentów. Kiedy pielęgniarka zajmowała się pacjentem, nie miała fizycznej możliwości, aby odebrać telefon. – wyjaśnia nasza rozmówiczyni.

Dlaczego tym razem w poradni przed prawie dwie godziny nikt nie podniósł słuchawki, tego wyjaśnić nie potrafiła. Obiecała nam sprawdzić zaistniałą sytuację. 

A jakie są Wasze doświadczenia z sanockimi przychodniami? Piszcie, czekamy na Wasze komentarze. 

REKLAMA

Komentarze (6)

alinaalina

0 0

tak wygląda dobra zmiana 14:31, 13.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

MiaetekMiaetek

0 0

Tylko w państwowej służbie zdrowia możliwy jest taki cyrk.
W prywatnej to by skakali koło pacjenta i zabiegali o niego. 15:05, 13.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

dddddddddd

0 0

dla mnie jest idealnie - zawsze się dodzwaniam po kilku minutach - chcieć to móc 20:53, 13.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

StefanStefan

0 0

Za dużo obowiązków ma pracownik na głowie i jest tylko człowiekiem, potrzebuje czasami pójść za potrzebą, oraz coś zjeść. Nie może jednocześnie rejestrować, odbierać telefonów i odpowiadać na różne pytania ludzi w trakcie rejestracji, bo się pomyli. Niektórzy tego nie rozumieją, a czekając w kolejce ponad pół godziny stają się względem personelu agresywni, tym bardziej, że miejsc siedzących brak.
Organizacja pracy to podstawa, polityka kadrowa od lat taka, a nie inna, brakuje ludzi, sprzętu. Wszystko rozbija się o kasę.

Problem istnieje od lat... i jak do tej pory nikt nic z tym nie jest w stanie zrobić. 22:22, 13.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

drucik z rejonudrucik z rejonu

0 0

A mi sie wydaje że są jakieś przepiecia i nie łączy na styku. Zresztą dzwonicie wszyscy na raz i sie zawiesza. Komórki se pokupowali i Państwo powariowało z tymi telefonami.
A nie można przyjść na nogach i sie zarejestrować? Od razu awantura i pyskówka , co za ludzie. Szok co sie dzieje z tymi ludzmi. 07:34, 14.10.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

JerzyJerzy

0 0

A spróbujcie się dodzwonić do medycyny pracy - to dopiero jest mistrzostwo świata. 09:53, 05.11.2017

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© isanok.pl | Prawa zastrzeżone