POWIAT SANOCKI. Groźne skupiska barszczu Sosnowskiego wzdłuż rzeki Osława - alarmują mieszkańcy Zagórza i apelują o usunięcie niebezpiecznej rośliny. Urzędnicy odpowiadają, że probelm znają i najpóźniej w przyszłym tygodniu zacznie się likwidacja groźnego barszczu.
- Po drugiej stronie Osławy, już odprzejazdu, w kierunku Bednarki, rosną olbrzymie krzaki barszczuSosnowskiego. Od ubiegłego roku krzaki rozrosły się i są zagrożeniemdla kąpiących się ludzi. Zaczęły się wakacje i strach pomyśleć cobędzie jak np. dziecko pójdzie tam za potrzebą. Władze gminypowinny chociaż postawić tabliczki ostrzegawcze mówiące o tym,czym grozi kontakt z rośliną, bo nie każdy wie czym jest barszcz -napisała do nas jedna z mieszkanek Zagórza z prośbą o interwencję w tej sprawie.
Wojciech Skiba odpowiada, że problemjest dobrze znany urzędnikom. - Byliśmy w miejscu, o którym mowa.Nad kąpieliskiem rzeczywiście rośnie barszcz, tuż przy płytach, jest to kilka krzaków, 200 metrów dalej jest już całe skupisko.Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że przy ciekach wodnych niemożemy używać oprysków, rośliny trzeba ściąć. Musimy tozrobić zanim zaczną kwitnąć, w przeciwnym razie wyda nasiona izacznie się rozprzestrzeniać - mówi naczelnik i dodaje. - Jesteśmy po rozmowach z firmą, która się tym zajmuje. W przeciągu kilku najbliższych dni zacznie usuwać rośliny. Do tego czasu apelujemy do mieszkańców o niezbliżanie się do nich, bo już przebywanie w ich obecności, szczególnie przy wysokiej temperaturze, może skutkować poparzeniem.
Kontakt z barszczem Sosnowksiego możebyć bardzo niebezpieczny. Powoduje poparzenia, bąble, a wnajgorszych przypadkach nawet martwicę skóry. Roślinę sprowadzonodo Polski z Kaukazu w latach 50-tych jako paszę dla bydła.Eksperyment jednak nie powiódł się, hodowlę zarzucono, alebarszcz zdążył się zadomowić. Brak naturalnych wrogów isprzyjający klimat spowodował silną jego ekspansję stanowiączagrożenie zarówno dla naszej rodzimej flory jak i dla ludzi.
Jedna roślina jest w stanie wytworzyćnawet 40 tysięcy nasion. Walka z barszczem Sosnowskiego jest bardzotrudna, bo nie działają na nią żadne opryski, poza niebezpiecznymdla innych form życia Roundupem. Środek poza barszczem niszczywszystko, z czym ma kontakt. Niebezpiecznej substancji nie można teżużywać na terenach objętych ochroną Natura 2000. Wszędzie, gdzieużycie oprysków jest niemożliwe, barszcz usuwa się mechanicznie.
W Instytucie Rolnictwa przy Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Sanoku działa pracownia naukowa, w której eksperci szukają innego środka,który zwalczałby barszcz, nie niszcząc przy tym innych roślin inie trując wody. Równolegle z sanocką placówką takie samebadania prowadzą naukowcy z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Pozakończeniu badań uczelnie mają wymienić się wynikami. - Szukamyalternatywnych środków chemicznych, które nie będą takinwazyjne. Nie ma zbyt wiele opracowań fachowych na ten temat. Totrudne badania, bo barszcz nie ma naturalnych wrogów wśród innychroślin, owadów czy zwierząt - wyjaśnia Wojciech Skiba.
Na walkę z barszczem Sosnowskiego domarca przyszłego roku powiat wyda ponad milion złotych. Skupiskatoksycznych roślin zostaną zlikwidowane w sześciu powiatowychgminach i na terenie Sanoka. Problem został zasygnalizowany już w2012 roku na Konwencie Wójtów i Burmistrzów Powiatu Sanockiego. Wubiegłym roku projekt Powiatu Sanockiego uzyskał dofinansowanie naten cel z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
Najskuteczniejszą bronią w walce zbarszczem są chemikalia, których zastosowanie nie tylko osłabiaroślinę, ale co najważniejsze niszczy nasiona i ograniczamożliwości ich kiełkowania. Nie zawsze jednak można jezastosować. Na obszarach chronionych możliwe jest usuwanie barszczutylko metodami mechanicznymi. Wykonuje się więc koszenie iwykopywanie tych roślin.
Skala zjawiska w powiecie sanockim jestogromna. Skupiska barszczu sięgające od kilku dokilkudziesięciu arów można spotkać wzdłuż rzek, torowisk i drógoraz na terenach rolnych. Największe zbiorowiska tej roślinyzajmują obszary nawet powyżej 1 hektara. Kontakt z rośliną jestniebezpieczny. Toksyny zawarte w wodnistym soku oraz w wydzieliniewłosków gruczołowych stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzi. Wkontakcie ze skórą powodują rozległe oparzenia pojawiające sięjuż po kilkunastu minutach od kontaktu z rośliną, przy czymnajwiększa wrażliwość i natężenie pojawiania się objawównastępuje w ciągu od 30 minut do 2 godzin od kontaktu z rośliną.Jeżeli doszło do kontaktu z rośliną, należy niezwłocznie idokładnie obmyć skórę wodą z mydłem i unikać ekspozycjipodrażnionych miejsc na światło słoneczne przynajmniej przez 48godzin. W przypadku kontaktu soku roślin z oczami, należy jeprzemyć dokładnie wodą i chronić przed światłem (nosić okularyz filtrem chroniącym przed ultrafioletem). Jeśli doszło dopodrażnienia skóry, objawy zapalne zmniejsza zastosowanie miejscowomaści.
Stan zapalny utrzymuje się przez około3 dni. Po tygodniu miejsca podrażnione ciemnieją i stan taki możeutrzymywać się przez kilka miesięcy. Miejsca podrażnione naskórze są wrażliwe na promienie słoneczne nawet przez kilkakolejnych lat.
0 0
Wydaje mi się,że widziałem krzak tego barszczu nad Sanem przy drodze do cerkiewki.
0 0
Tego się nie ścina tylko wykopuje, bo odrośnie.
Płacić za traktor = wyrzucać pieniądze w błoto.
0 0
a może każdy z nas jeśli zobaczy w swoim sasiedztwie ta roślinę to ją zlikwiduje chemicznie mechanicznie...do dzieła
0 0
Można zakisić i na wigilię jak znalazł !
0 0
Jak by powiedział sami wiecie kto, ten barszcz to wina Tuska ;-p
0 0
Dobrze ze ktos tym sie zajmie bo może dojść do nieszczęścia. Idą upały, co raz więcej ludzi nad Osławą i trzeba jakoś z tym sobie poradzić.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu isanok.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz