- Gdyby udało się sklonować Panią Wandę i umieścić ją w każdej gminie i powiecie w Polsce, świat byłby lepszy - w tych słowach Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, podsumował ćwierć wieku działalności społecznej sanoczanki Wandy Wojtuszewskiej. Dzisiaj osobiście przyjechał do Sanoka, aby wręczyć jej medal za zasługi dla ochrony praw człowieka.
Uroczyste wręczenie odznaczenia odbyło się dzisiaj wsanockim zamku. Wśród zaproszonych gości nie zabrakłoprzedstawicieli władz miasta i powiatu, byłych i obecnych współpracowników paniWandy oraz jej bliskich i znajomych. Adam Bodnar, który specjalnie na tę okazję przyjechał do Sanoka, osobiście przypiął medal pani Wandzie.
Odbierając wyróżnienie działaczka podziękowała swoim byłym i obecnym współpracownikom za bezinteresowną pomoc, na którą zawsze mogła liczyć. - Ten medal będzie dla nas inspiracją do dalszych działań na rzecz drugiego człowieka - powiedziała Wanda Wojtuszewska.
Podczas swojego wystąpienia wspominała zawiązywanie sanockiego koła Towarzystwa im. św. Brata Alberta. - Bywało różnie, nie zawsze kolorowo, ale wiara w to, że nasza praca ma sens, pozwalała nam iść dalej. Historie ludzi, którzy do nas trafiali, często miały tragiczny przebieg. Komuś w życiu nie wyszło, ktoś stracił pracę, inny dom, czy rodzinę, ale my ich nie ocenialiśmy, staraliśmy się pomóc bez względu na wszystko - mówiła.
- Pracowaliśmy bez względu na porę dnia, czy nocy. Pamiętam pewną mroźną noc. Padał gęsty śnieg, była straszna zawierucha, właściwie nic nie było widać. Pracowaliśmy w schronisku, kiedy do naszych drzwi zapukała trójka bezdomnych. W tym czasie nie mieliśmy jeszcze nic, ani łóżek, ani jedzenia, dopiero szykowaliśmy pokoje. Wysłałam kolegę do sklepu po chleb, masło, herbatę i cukier i tym ugościliśmy pierwszych bezdomnych - wspomina pani Wanda.
Przywołała także historię trzech obcokrajowców, którzy trafili do schroniska. Dzięki zaangażowaniu schroniska oraz ambasad, policji i mediów, udało się odnaleźć ich bliskich.
- Dla mnie Pani Wanda jest symbolem wolontariatu i skutecznego działania. Odbieram ją jako osobę, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Jest fantastycznym wzorcem dla kolejnych pokoleń, swoją postawą udowadnia, że warto działać na rzecz drugiego człowieka, bo dzięki temu życie staje się pełne. Przez lata pomogła tysiącom osób. Jestem pewna, że niejednej uratowała życie. Nie ma w Sanoku takiej drugiej osoby - uważa Maria Pospolitak, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Sanoku.
Henryka Tymoczko, przyjaciółka: Wandzię poznałam 21 lat temu. Bardzo ją cenię i szanuję za jej pracę na rzecz innych, dobre serce i prostotę. Nic nie udaje, zawsze jest sobą. Wspierałam Wandę w chorobie, modliłam się, kiedy było już bardzo źle. Dzisiaj dziękuję Bogu, że Wanda nadal jest z nami. Ma głowę pełną pomysłów, jest dla nas wszystkich ogromną inspiracją.
Pod wrażeniem dokonań pani Wandy był także Adan Bodnar. - Urzekłamnie swoją prostotą, dobrocią i bezinteresowną chęcią niesieniapomocy. Sporo jeżdżę po Polsce i wiem, że takich ludzi teraz jużnie ma, tym bardziej powinniśmy doceniać ich pracę i brać z nichprzykład, bo są to indywidualności, które potrafią nie tylkozarażać dobrem, ale także inspirować i zmotywować lokalnąspołeczność oraz samorządy do niesienia pomocy - opowiadał podczas uroczystości.
Wanda Wojtuszewska z Sanokiem związała się w latach 50. W miejscowej szkole uczyła wychowaniafizycznego, języka rosyjskiego i matematyki. Przez długie lataprowadziła także drużynę harcerską.
Działalnością społeczną zajęłasię na początku lat 80. Działała w Komitecie Obywatelskim?Solidarności?. Roznosiła potrzebującym żywność i środkiczystości.
Na początku lat 90. zaangażowała sięw działalność samorządową. Jako radna dbała o los najbardziejpotrzebujących. Zabiegała o budowę taniego baru, gdzie osobyubogie mogłyby zjeść obiad za niewielkie pieniądze. W 1991 pani Wandzie udało sięprzekonać burmistrza do przekazania lokalu pod jadłodajnię dlanajuboższych. Szybko okazało się, że w mieście było ogromnezapotrzebowanie na tego typu działalność. Stołówka dzienniewydawała 180 posiłków. - I to był początek istnienia Towarzystwaim. św. Brata Alberta w Sanoku - wspomina pani Wanda.
Rok później powstał Dar Serca,punkt, gdzie ubodzy mogą dostać czystą i ciepłą odzież,używanemeble i sprzęt AGD oraz miejska łaźnia.
W 1993 roku w dawnym hotelu robotniczymdzięki staraniom pani Wandy powstało schronisko dla bezdomnych.Budynek przekazało miasto, wyremontowali jego pierwsi mieszkańcy.Ośrodek szybko się zapełnił. W zimie dawał dach nad głową 70osobom. Schronisko, w kolejnych latach było rozbudowywane. Dzisiaj zimą mieści nawet sto osób i jest jedyną placówką w Polsce, którakwateruje bezdomnych inwalidów.
Z inicjatywy pani Wandy powstał także Dom Opieki Społecznej, później przekształcony w hospicjum. Kierowała nim Alina Pęcak. - Pani Wanda jest po prostu dobrym człowiekiem. To brzmi jak slogan, ale tak właśnie jest. Poznałam ją w 1997 roku, byłam moją szefową kiedy kierowałam domem społecznym. Zawsze była bardzo pracowita. Kiedy przychodziliśmy do pracy, ona już od dawna była w schronisku. Wszystko robiła charytatywnie. Uważam, że wszystko, co brat Albert chciał przekazać ludziom, a przede wszystkim stosunek do drugiego człowieka, umieścił w pani Wandzie i ona nam to pokazała. Uczyła nas przede wszystkim poszanowania drugiego człowieka. Powinniśmy brać z niej przykład - powiedziała nam.
Pozrezygnowaniu z funkcji prezesa sanockich albertynów, pani Wanda założyłaStowarzyszenie Pomoc Rodzinie im. św. ks. Gorazdowskiego, którymkierowała do 2016 roku. Ustąpiła z funkcji z powodówzdrowotnych.
- Podsumowując te ćwierć wieku pracy na rzecz innych ludzi widać, jak ogromny jest dorobek pani Wandy -zauważył Adam Bodnar. - To niezwykła osoba. Jest w stanie dostrzecdobro w każdym człowieku. Nie oferuje doraźnej pomocy, ale otacza kompleksową opieką, próbuje postawić człowieka na nogi, odzyskać wiarę we własne siły, pewność siebie, poczuciegodności i własnej wartości. Dzięki niej ci ludzie zaczynają napowrót normalnie funkcjonować w społeczeństwie - powiedział nam Rzecznik.
Pani Wanda mimo przepracowanego ćwierćwiecza nie zamierza rezygnować z działalności. Jej największym marzeniem jest budowa domu samotnej matki. Stworzone przez nią Stowarzyszenieotrzymało w spadku dom przy ul. Matejki w Sanoku. Życzeniemdarczyńcy było, by powstało tam miejsce interwencyjnej pomocy dlapotrzebujących matek z dziećmi. - To jest teraz dla nas priorytet, a medal, który dzisiaj otrzymałam, będzie nas motywował do działania - podsumowała Wanda Wojtuszewska.
0 0
SDziekuje !!!!!!!! jak tylko mozna najlepiej za uznanie pracy mojej Mamy .Byla i jest ona dobra dla wielu i chwala Jej za to choc nie liczy na wiele , zadno z nas dzieci nie wiedzialo ze zostala doceniona i uznana , przypadek , dziesiejsze komputery ,,,
Wielkie dzieki skladam na rece tych ktorzy sprawili ze ja wiem o tym ,, mieszkajac daleko od domu to Ona dodaje mi checi by pomagac innym tutaj gdzie jestem
Sanok to dom to gniazdo to sila i wiara w lepsze jutro wszystkiego !!! Wiec trwajmy w tym !!! Ile tylko sie da !!!! Pozdrawiam i klaniam sie kazdemu zwlaszcza tym ktorzy potrzebuja jej nadal a bedzie ich wielu , taki to juz zywot
To ludzie ktorzy zycie czuja Najsilniej , choc wygladaja na slabych
Dziekuje ze mam taka Mame , Babcie , kochana kobiete , ktorej zbyt wielu nie zdazylo pochac naprawde . , ona kocha wszystko !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Agnieszka Wojtuszewska
0 0
Pokochac """" prZepraszam
0 0
Nawet gobeliny na tle ,których przemawia dostojna uhonorowana mają swoją wymowę.
Piękna działalność gratulacje.
Gorące podziękowania za każdy dzień poświęcony potrzebującym opieki.
0 0
Wspaniała, dobra, skromna kobieta!
0 0
Dziękujemy bezdomni,samotni,chorzy,głodni,cierpiący ...... wdzięczni za wszystko ludzie ....
0 0
Szanowna Pani Wando
szczególne podziękowania kieruję na Pani Ręce za schronienie, dla ponad stu podopiecznych,którym Pani stworzyła DOM w budynku przy Rymanowskiej 88a w Sanoku. Pracując w tym miejscu, mogliśmy nieść pomoc potrzebującym,towarzyszyć człowiekowi w trudnych, pełnych cierpienia i bólu chwilach, przywracać człowieczeństwo i godność każdemu kto trafił pod dach tego domu.Wypełniliśmy tym samym obowiązki wobec bliżniego,a jednocześnie spełniliśmy obietnicę daną , Papieżowi św. Janowi Pawłowi II w dniu w którym poświęcił kamień węgielny pod rozbudowę tego skromnego domu.
Dziękuję Pani za pracę jaką Pani wykonała podczas sześciu lat spędzonych przy adaptacji i rozbudowie budynku przy ul.J.Korczaka 15 w Sanoku w,którym zaplanowała Pani kontynuację tego co robiliśmy od 1997 roku w domu na Dąbrówce - czyli niesienia pomocy KAŻDEMU kto jej będzie potrzebował a nie kogo będzie na nią stać.
Należałoby podziękować jeszcze za wiele sytuacji i wiele rzeczy ale wybrałam te,które mogę osobiście potwierdzić,których byłam świadkiem. za które niejednokrotnie odpowiadałam. Wybrałam te którym się zaprzecza, które się zawłaszcza ,o których nie wolno mówić,te za które nikt Pani nie dziękuje.
Byłam Świadkiem Dobra za które Pani bardzo dziękuję.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu isanok.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz