Zamknij

Tak pracuje powietrzna karetka

19:16, 21.05.2017
2 Tak pracuje powietrzna karetka

W ramach Dni Otwartych Funduszy Europejskich w sanockiej bazie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego można było usiąść za sterami śmigłowca ratunkowego, zwiedzić bazę i nauczyć się zasad udzielania pierwszej pomocy.

Bazę udostępnioną na kilka godzin przez ratowników obejrzało kilkaset osób. Chętni mogli z bliska przyjrzeć się pracy załogi Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego, zobaczyć jak wyglądają przygotowania do startu i jak helikopter wyjeżdża na lądowisko. Największym zainteresowaniem cieszył się jednak śmigłowiec ratowniczy. - Można było zobaczyć jego wnętrze, wyposażenie i sprzęt ratowniczy, w tym m.in. nosze wysokościowe, liny i uprzęże, oraz usiąść za sterami śmigłowca i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie - relacjonuje Przemek Barczentewicz, p.o. kierownika filii Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Sanoku.

- Mieszkańcy naszego regionu właściwie codziennie oglądają żółty śmigłowiec na niebie. Dni Otwarte to możliwość wpuszczenia ich do naszej bazy i pokazania naszej pracy w bliska - dodaje ratownik.

Oprócz możliwości zwiedzenia bazy i zobaczenia śmigłowca, ratownicy przygotowali dla najmłodszych uczestników pokaz udzielania pierwszej pomocy i konkursy z nagrodami.

Baza LPR w Sanoku istnieje od 2000 roku. W 2012 roku została przebudowana i zmodernizowana. Udało się to zrobić dzięki unijnemu dofinansowaniu. Łączny koszt modernizacji wyniósł prawie 6 mln. 200 tys. zł. Blisko 5 mln 300 tys stanowiło unijne dofinansowanie.

W ramach prac przebudowano i wyremontowano hangar oraz pokoje załogi. Wybudowano stację paliw i płytę postojową dla śmigłowca. Zmieniło się też otoczenie bazy. Wybudowano drogi dojazdowe i ogrodzenie. Śmigłowiec jest teraz wysuwany z hangaru na specjalnej platformie, co pozwala szybko i bezpiecznie przesuwać go bez konieczności używania ciągnika.

Sanocka baza LPR jest jedną z najnowocześniejszych w Polsce, a i nie ustępuje tym europejskim. Od 2011 roku ratownicy w swojej pracy wykorzystują techniki linowe. Dzięki temu mogą dotrzeć do poszkodowanych uwięzionych w trudno dostępnych miejscach, gdzie lądowanie śmigłowca jest niemożliwe. - Wcześniej akcje z wykorzystaniem lin wykonywaliśmy we współpracy z ratownikami Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratonkowego. W 2014 roku załoga LPR przeszła specjalne szkolenie z wykorzystaniem technik linowych i od tego czasu w akcjach biorą udział także ratownicy i lekarze - mówi Przemysław Barczentewicz. Sanocka baza była pierwszą z Polsce, która w akcjach ratunkowych zaczęła wykorzystywać techniki linowe. 

Kilka dni temu sanocki zespół jako pierwszy w historii polskiego ratownictwa powietrznego brał udział w akcji, w której przy wykorzystaniu technik linowych transportowano do poszkodowanego lekarza. - Po dotarciu na miejsce zdarzenia okazało się, że lądowanie będzie niemożliwe ze względu na ukształtowanie terenu i jego zabudowę. W chwili przylotu śmigłowca na miejscu nie było żadnego zespołu ratownictwa medycznego. Ze względu na ciężki stan pacjenta podjęliśmy decyzję o desancie za pomocą technik linowych lekarza i ratownika medycznego bezpośrednio w miejsce zdarzenia. Wykorzystanie lin w akcjach ratowniczych znacznie skraca czas dotarcia do pacjenta, dzięki czemu zwiększa szansę na udzielenie skutecznej pomocy - wyjaśnia nasz rozmówca.

W Sanoku śmigłowiec ratowniczy dyżuruje w dzień. Na każdym dyżurze jest ratownik, pilot i lekarz. - Najwięcej wylotów mamy w sezonie letnim, od czerwca do października, kiedy w Bieszczadach jest najwięcej turystów. Działamy jak powietrzna karetka, głównie wyjeżdżamy do nagłych zachorowań i wypadków, transportujemy także pacjentów pomiędzy szpitalami. Rocznie wykonujemy około 500 wylotów - opowiada ratownik.

Obecnie w całej Polsce działa 21 baz LPR. 4 z nich pełnią dyżury całodobowe. Ratowanie z wykorzystaniem technik linowych realizują bazy w Sanoku, Krakowie, Gliwicach i Wrocławiu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

Pilot oblatywaczPilot oblatywacz

0 0

Zapomniano dodać że powietrzna karetka spala 4,5 litra paliwa na minutę lotu

23:09, 21.05.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Dioda DodaDioda Doda

0 0

oblatywacz - zapomniano też dodać że każda minuta przy ratowaniu życia jest bezcenna!!!

11:04, 22.05.2017
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu isanok.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%