PODKARPACIE. W tym roku zima nie była łaskawa dla właścicieli wyciągów narciarskich. Wysokie temperatury i brak śniegu sprawiły, że większość z nich liczy straty i zastanawia się, co zrobić, aby przetrwać w zimowym biznesie.
Właściciele stoków długo w tym rokuczekali na śnieg, a co za tym idzie i na turystów. Ciepła zimasprawiła, że sezon był krótszy niż zazwyczaj. Ten weekend byłostatnim, kiedy można było pojeździć na nartach.
Piotr Jarosiewicz, zarządzającystokiem Gromadzyn w Ustrzykach Dolnych przyznaje, że w tym rokuturystów mieli jedną trzecią mniej. - Obłożenie domków teżbyło mniejsze. Ciepła zima sprawiła, że nasza działalność wahasię na granicy opłacalności. Staramy się jakoś przyciągnąćklientów. W tym roku na żywo pokazał nas Polsat, Radio Zetzorganizowało u nas imprezę. To ściąga do nas nieco ludzi, alenie na tyle, aby było to jakoś bardzo odczuwalne finansowo -przyznaje nasz rozmówca.
Na 700 metrowej głównej trasiemiejscami leży jeszcze nawet metr śniegu. Mimo, że stok zostałzamknięty, Piotr Jarosiewicz mówi, że jeśli zbierze się grupa 30osób, stok mogą uruchomić. - Warunki u nas są dobre, ale ludzimało, stąd decyzja o zamknięciu stoku. Ale jeśli zbierze sięgrupa, która będzie chciała jeszcze skorzystać z ostatnich dnibiałego szaleństwa, uruchomimy stok - zachęca nasz rozmówca.
Mimo kiepskiego sezonu nasz rozmówcaprzyznaje, że nie zamierzają się poddawać i rezygnować z walki oklienta. Oprócz stoku na turystów w Gromadzyniu czekaja domkiwypoczynkowe, karczma i wypożyczalnia sprzętu narciarksiego. Wprzeciągu trzech najbliższych lat ma też powstać wyciągkrzesełkowy.
Dzisiaj przestał też działać stokKiczera w Puławach. Mimo, że ośrodek Kiczera w Puławach w tymroku rozpoczął swoją działalność jako pierwszy na Podkarpaciu ijako drugi w Polsce, tam też klientów było mniej. - Blisko połowęmniej - precyzuje Tomisław Bruzda, dyrektor ośrodka Kiczera Puławy.- Kiedy był śnieg, frekwencja na stoku była taka jak zazwyczaj,więc problemem jest tutaj nie zmniejszająca się liczba klientów,a krótszy sezon i brak śniegu - rozkłada ręce Tomisław Bruzda.
W tym roku ośrodek dokupił nowysprzęt narciarski, uruchomił kolejną wypożyczalnie, były teżdodatkowe imprezy oraz promocje dla najmłodszych ?Narty dzieciom?.Wszystko, aby przyciągnąć klientów. - Nic jednak nie zrobi takieroboty, nawet najlepsza reklama w ogólnopolskich mediach, niż kilkacentymetrów białego puchu w mieście - przyznaje nasz rozmówca.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu isanok.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz