Wiadomości

Zamknij

Pogranicznik o programie "Dorwać komandosa": Presja była ogromna

19:13, 02.04.2014
1 Pogranicznik o programie "Dorwać komandosa": Presja była ogromna

BIESZCZADY. W sobotę 5 kwietnia Discovery Channel ponownie wyemituje odcinek programu ?Dorwać komandosa? z udziałem funkcjonariuszy Straży Granicznej. - Presja była ogromna, jednak na co dzień mamy do czynienia dużo bardziej stresującymi sytuacjami. Uciekinier nierzadko jest uzbrojony w nóż, siekierę, a zdarza się, że i w broń palną. I wtedy ryzykujemy zdrowiem, a nawet życiem - wspomina obławę na byłego komandosa i dowódcę specjalnej amerykańskiej jednostki Navy SEAL Joela Lamberta kpt. Marcin Lisowski z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych:Pierwsze emocje związane z nagraniem i premierą programu w Polscenieco opadły. Z perspektywy tego czasu, jak Pan Kapitan oceniaobławę na Joela Lamberta?
Kpt. Marcin Lisowski: Moja rola wprogramie została uwypuklona, bo dużo rozmawiałem. Tak naprawdębyła to świetna praca zespołowa. Każdy dał z siebie wszystko ?zarówno grupa pościgowa, blokująca, funkcjonariusze, którzyprowadzili obserwację. Te zadania były bardzo rozbudowane i wszyscybardzo się w nie zaangażowali. Również ekipa filmowa zrobiłaswoje. Program został zmontowany naprawdę profesjonalnie.

Profesjonalne było też działaniepolskich pograniczników. Czy tak właśnie wygląda Wasza praca?
Dość ostrożnie podchodzimy dozdradzania taktyki, jaką stosujemy w przypadku obławy. W filmieuchyliliśmy rąbka tajemnicy. Do schwytania komandosa bardzo dobrzesię przygotowaliśmy. Podeszliśmy do zadania poważnie.Przeprowadziliśmy gruntowne rozpoznanie. Zorientowaliśmy się,gdzie Joel śpi, z kim przebywa, o kogo rozpytuje. Gromadziliśmyinformacje o nim, rozpoznawaliśmy, jaki teren pod uwagę bierze jegoekipa. Wiedzieliśmy, że złapanie komandosa graniczy z cudem.Założyliśmy jednak, że ?niemożliwe robimy na co dzień, a cudazostawiamy na jutro?.

Jak udało się schwytaćamerykańskiego komandosa?
Wystartowała grupa pościgowa. Joelmiał 2-godzinne wyprzedzenie. W terenie to dużo. Biorąc pod uwagępogodę, wypadki losowe - mógł się oddalić bardzo daleko. Tymbardziej, że nie zawsze pies podejmuje od razu trop. Jeśli sięuda, znamy kierunek, w którym zmierza uciekinier. Możemy wtedyzmobilizować grupę blokującą. Ustawiają zapory - obserwujątereny leśne, drogi. Podczas pościgu deptaliśmy Joelowi popiętach. W końcu wpadł w zasadzkę.

Tak łatwo chyba jednak nie było. Joelnie jest amatorem.
To bardzo trudny przeciwnik. Znałwiele sztuczek, o których wiedzę mają jedynie siły specjalne.Szczególnie utrudniał nam pościg z psem. Zastosował wiele chwytówmylących. Nie będę jednak zdradzał jakich.

Po co dawać instruktaż, jak zmylićstraż graniczną?
Dokładnie. Joel znał różnesztuczki, szczególnie te rzadko stosowane. W praktyce, jeślizobaczymy, że ktoś zostawia takie ślady, wiemy od razu, żeżyciorys uciekiniera zbiegł się w jakimś momencie z jednostkamispecjalnymi lub jednostkami służb wewnętrznych. To osoba dobrzeprzeszkolona w zakresie bezpieczeństwa i obronności.

No tak, ale jesteście zawodowcami, niemogliście być gorsi. Była presja?
Ogromna. Wiedzieliśmy, że sprawahonoru to priorytet. Liczyliśmy się z tym, że zostaniemy ocenieninie tylko w Bieszczadach, ale na szerszej arenie. Gdybyśmy niezłapali Joela, zapisalibyśmy się w historii i świadomościPolaków, jako ta placówka, która nie podołała, nie dała rady.Stres był więc odczuwalny, ale byłem pewny swojej grupy iwiedziałem, że podołamy. Byliśmy zdeterminowani.

Kamery onieśmielały?
Początkowo tak, ale jak jużzłapaliśmy trop, zaczęliśmy działać, nie oglądając się nanic. Były nawet momenty, w których kamerzyści nie mogli za naminadążyć. Pojawiły się też pierwsze zgrzyty ? funkcjonariuszechcieli szybko biec do przodu, obłożona sprzętem ekipa filmowa ichhamowała. Wywiązała się dyskusja. Kamerzyści argumentowali, żeco z tego, że funkcjonariusze będą dążyć do celu, skoro oni nienagrają materiału i nie będzie co przedstawić. Chłopaki z mojejgrupy z kolei tłumaczyli, że w takim tempie, to oni nikogo niezłapią. Trzeba było wypracować kompromis.

Spodziewaliście się, że programbędzie cieszył się taką popularnością?
Początkowo wydawało się nam, że oprogramie będzie dyskutować się lokalnie, w Straży. Dużezainteresowanie odczuliśmy jeszcze na przełomie maja i czerwca,czyli w trakcie realizacji materiału. Całe Bieszczady o tym mówiły.Po ogólnopolskiej premierze oglądalność przekroczyła naszenajśmielsze oczekiwania. Słyszymy wiele dobrych słów na nasztemat.

Na łamach ?Newsweeka? nawet Joelpochwalił grupy biorące udział w obławie. Przyznał, że ?Polacyokazali się bardzo dobrzy i mieli do dyspozycji różnorakiezabawki?. Mówił także, że był to jeden z najtrudniejszychodcinków programu. To schlebia?
To miłe, że nas docenił. Dla nas tojednak codzienność. Służymy tu każdego dnia i staramy sięwykonywać nasze działania jak najlepiej. Dbamy o to, by miejscowaludność mogła spać spokojnie, by nikt im nie zagrażał.

A jak sam Joel oceniał pościg?
W moim odczuciu był zaskoczony naszympoziomem przygotowania i tego, że został złapany. Być może sięnie spodziewał. Przegrał to współzawodnictwo, natomiast odnosiłsię do nas z poważaniem, szacunkiem. I wzajemnie - my też bardzoceniliśmy jego wiedzę i metody. Okazał się trudnym przeciwnikiem,ale podniosło to jedynie stawkę i wolę działania. Smak zwycięstwabył również wielki.

Bieszczady okazały się dlaamerykańskiego komandosa trudnym terenem?
Warunki ocenił jako bardzo wymagające,pomimo że wcześniej przygotował się, studiował mapy. To jednaktereny kryte, gęste lasy, cieki wodne, bagna i dzikie zwierzęta.Komandos był zaskoczony, ale też przygotowany. Podobnie jak my, byłwspomagany przez ekipę, miał swój sprzęt. W trudnym tereniesprzęt zazwyczaj zawodzi, a wtedy pozostaje walka człowieka zczłowiekiem. Wojownik kontra wojownik.

Taką walkę polscy pogranicznicypodejmują dość często.
Na co dzień mamy do czynienia zprawdziwym przeciwnikiem, który nierzadko jest uzbrojony w nóż,siekierę, a zdarza się że i w broń palną. I to jeszcze większystres, bo ryzykujemy zdrowiem, a nawet życiem. W realnych sytuacjachjest prawdziwe niebezpieczeństwo. Dzięki pracy wielu osób da sięjednak je zminimalizować. Na sukces zazwyczaj składa się pracawielu funkcjonariuszy. I tak było w przypadku pościgu za JoelemLambertem. Sukces miał wielu ojców. Niektórzy nawet nie pojawilisię na ekranie, a mieli bardzo duży wkład w pościg. Wszystkim,którzy przyczynili się do złapania Joela, chciałbym gorącopodziękować.

Program ?Dorwać Komandosa?zrealizowano w ramach ćwiczenia granicznego "Obława: StrażGraniczna RP". W ćwiczeniu wzięli udział funkcjonariusze zPlacówek SG w Stuposianach, Ustrzykach Górnych, Czarnej Górnej iKrościenku oraz Wydziału Zabezpieczenia Działań, WydziałuKoordynacji Działań i IV Wydziału Lotniczego ZG KGSG.
Podczas szkolenia przyjętohipotetyczną sytuację polegającą na dokonaniu przekroczeniagranicy wbrew przepisom na kierunku do RP, na odcinku granicypaństwowej ochranianej przez funkcjonariuszy PSG w Stuposianach.Osobą, którą rzekomo nielegalnie próbowała się dostać na terenRP był Joel Lambert, bohater programu ?Dorwać Komandosa?

Wszystkich, którym nie udało sięzobaczyć, ?Dorwać komandosa? w dniu premiery zapraszamy doobejrzenia powtórek programu na kanale Discovery Channel w dniach:
? Sobota 05/04/2014 ? 15:00
? Sobota 03/05/2014 ? 24:00
? Sobota 24/05/2014 ? 12:00

źródło: MSW

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

maxmax

0 0

A to zdjęcie to pewnie w Baligrodzie było robione :D

00:36, 05.04.2014
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu isanok.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%