Zamknij

Dzisiaj 80-ta rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Bohaterska postawa żołnierzy w Bykowcach

08:07, 01.09.2019 | Andrzej Romaniak
REKLAMA
Skomentuj

10 września w 1939 r. to była niedziela. Od dziesięciu dni polskie armie zmagały się z potężnym niemieckim atakiem, który rozpoczął się rankiem, 1 września, od bombardowania Wielunia i ostrzału polskiej Tranzytowej Składnicy Wojskowej na Westerplatte. Niemieckie armie realizując w praktyce plan niemieckiej wojny błyskawicznej parły do przodu, kierując się przesłaniem swojego wodza Adolfa Hitlera, który w jednym ze swoich ostatnich rozkazów wydanych przed atakiem na Polskę pisał: „Bądźcie bez litości, bądźcie brutalni, nasza przewaga daje nam wszystkie prawa...”. Polska została zaatakowana przez Niemców z trzech stron: z zachodu (od strony właściwych Niemiec), z północy(z Prus Wschodnich) i z południa (z poprzednio zajętych Czech i ze Słowacji).


 Oświadczenie świadków śmierci ppor. Mariana Zaremby.

Wobec zdecydowanej przewagi, ich armie szybko posuwały się w głąb naszego terytorium. W pierwszych dniach września wojna do Sanoka jeszcze nie dotarła lecz zapanowała już wojenna atmosfera. Pod koniec sierpnia władze miejskie wezwały ludność cywilną do kopania rowów i schronów przeciwlotniczych. Rowy takie wykopano m.in. na ul. Kolejowej i obok przystanku PKP Sanok-Miasto. Na murach budynków pokazały się też afisze ogłaszające powszechną mobilizację, a wieczorem wygaszano oświetlenie uliczne. 3 września nad miastem pokazały się pierwsze niemieckie samoloty wykonując przeważnie misje obserwacyjne i wywołując syreny alarmów przeciwlotniczych. Obrony przeciwlotniczej Sanok prawie nie posiadał, z wyjątkiem fabrycznego plutonu dział plot. 40 mm, a pojedyncze serie z karabinów maszynowych (stanowisko takiego karabinu znajdowało się m.in. obok fabryki Gumy) niewiele mogły zdziałać. W mieście narastała coraz większa nerwowość, chociaż komunikaty radiowe były uspokajające i zapewniały o zaciętych walkach na całym froncie. W Sanoku było powszechne przekonanie, również wśród władz samorządowych, że Niemcy do Sanoka nie dojdą. Jednak wszystkie większe zakłady i instytucje czyniły przygotowania do ewakuacji na wschód, a burmistrz Maksymilian Słuszkiewicz (który postanowił nie opuszczać miasta) otrzymał nakaz zdemontowania urządzeń wodociągowych i elektrycznych i wywiezienia ich, aby nie dostały się w ręce wroga. Przez cały ten okres przez Sanok przeciągały resztki polskich oddziałów wojskowych i pojedynczy żołnierze – głodni, bez dowództwa i zrezygnowani. Widok ten powodował duże przygnębienie, bezradność i popłoch. 8 września otworzono również magazyny wojskowe zlokalizowane przy ulicach Szopena i Jana III Sobieskiego, z których pozwolono brać ludności cywilnej zgromadzoną w nich żywność i odzież, aby nie dostała się w ręce nieprzyjaciela. 

Sanok we wrześniu 1939 r. był miastem prawie nie bronionym. Działania polskich żołnierzy na tym obszarze miały charakter opóźniający, mający na celu danie czasu na zorganizowanie linii obronnej na Sanie, którą miały przygotować oddane do dyspozycji 3 Brygady Górskiej, wchodzącej w skład armii „Karpaty”, bataliony marszowe, a wśród nich m.in. batalion z 6. Pułku Strzelców Podhalańskich z Sambora. Przybył on do Sanoka w nocy z 4/5 września 1939 r. i obsadził linię obronną na północny wschód od Sanoka wzdłuż Białej Góry i Olchowiec, a jeden oddział (prawdopodobnie pluton) zajął stanowiska ogniowe na Górze Parkowej, w okolicach kopca Mickiewicza i na jej zachodnim stoku. W składzie tego batalionu znalazł się również pluton karabinów maszynowych pod dowództwem ppor. rezerwy Mariana Zaremby – w cywilu inżyniera leśnika ze Lwowa. Jeszcze 4 września wysłał on do swojej matki kartę pocztową z samborskich koszar, w której pisał: „Najdroższa Mamusiu do Sambora wyjechałem o godz. 9. Mieszkam u sierż. Urycia, dobrze mi jest, dbają o mnie, mam dobry wikt. Na razie zostaję w Samborze możliwe, że nawet dość długo, bo jestem jako zapasowy. Tutaj nastrój wcale dobry, tak jakby nie było wojny. Czuję się zupełnie dobrze [...] Bądźcie dobrej myśli. Dzisiaj był tutaj dwa razy alarm ale bez skutku. Proszę powiedzieć Tatusiowi jeżeli będzie miał sposobność to niech wpadnie do Sambora, w dowództwie u sierż. Urycia dowie się gdzie będę. [...]. Kończę, całuję was serdecznie. MARIAN”.


Karta pocztowa wysłana przez ppor. Mariana Zarembę z koszar w Samborze do matki 4 września 1939 r. 

 

Nasz teren atakowany był przez siły niemieckie z terenu Moraw i Słowacji. Atak ten prowadziła 14. armia gen. Wilhelma Lista, a w jej składzie, nacierająca w kierunku Sanoka, 1 Dywizja Piechoty Górskiej gen. mjr. Heinza Küblera na czele z grupą pościgową o kryptonimie „Geiger”. Nieregularna strzelanina rozpoczęła się w Sanoku 9 września, a ostatnim akordem tej mizernej obrony było wysadzenie mostu drogowego na Sanie, w Sanoku-Olchowcach, przez wycofujących się ostatnich żołnierzy polskich, którzy obsadzili wzgórza na prawym brzegu Sanu z zamiarem zatrzymania Niemców na linii Sanu. Wśród okopanych tu żołnierzy byli już ci z plutonu karabinów maszynowych pod d-cem. ppor. Mariana Zaremby. Stanowiska Polaków ciągnęły się wzdłuż Sanu w kierunku Białej Góry, Międzybrodzia i Mrzygłodu, a na południe w kierunku Leska. Szczególnie mocno obsadzony był i naszpikowany bronią maszynową odcinek: Bykowce-Biała Góra, ze względu na przebiegającą tędy bardzo ważną, strategiczną drogę do Przemyśla i Lwowa. Zadanie zamknięcia jej ogniem karabinów maszynowych przypadło w udziale ppor. Zarembie i jego żołnierzom. Pluton ppor. liczył 50 żołnierzy. Dysponował 4 ckm, 4 rkm i bronią p.panc. Był więc dobrze uzbrojony, gorzej było z amunicją. Tymczasem niemieccy saperzy przystąpili do budowy prowizorycznej przeprawy przez San w miejscu zniszczonego mostu. W niedzielę 10 września, ok. południa, Niemcy wysłali w kierunku Bykowiec zmotoryzowany oddział rozpoznawczy na motocyklach i wozach pancernych. Polscy żołnierze, na rozkaz ppor. Zaremby, otworzyli ogień z k-mów i posiadanej broni p.panc. Nie znamy dokładnych skutków tego ognia, nie wiemy dokładnie ilu Niemców zginęło ani ilu było rannych, ale jak wynika z relacji świadków na pewno tacy byli. Po początkowym zaskoczeniu żołnierze niemieccy przegrupowali swoje siły i zaczęli okrążać polskie pozycje, zasypując je gradem pocisków. W tej sytuacji padł rozkaz wycofania się. Batalion zebrał się po kilku godzinach w Wujskim – niestety nie w całości. Brakowało żołnierzy ppor. Zaremby i jego samego. Dopiero później okazało się jaki był bilans tej potyczki i co się stało z nieobecnymi.


Ojciec ppor. Mariana Zaremby – Józef (siedzi w środku) nad grobem syna na cmentarzu w Bykowcach,
13 lipca 1973 r.

W trakcie nakazanego odwrotu ppor. Zaremba przejął karabin maszynowy i skutecznie osłaniał odwrót swojego plutonu, ostrzeliwując atakujących Niemców. Niestety, wkrótce został ranny i dostał się do niewoli. Wg relacji świadków ppor. Zaremba był przez Niemców bardzo brutalnie traktowany - bity, kopany, szarpany i lżony. Wkrótce od strony Sanoka nadjechał niemiecki oficer, który na widok rannego ppor. Zaremby wyciągnął pistolet i zamordował go. Było to morderstwo dokonane z zimną krwią przez niemieckiego oficera i jedna z pierwszych zbrodni niemieckich na ziemi sanockiej. Zabójstwo ppor. Zaremby nie wystarczyło – jego ciało jeszcze długo leżało na szosie, bo Niemcy nie pozwolili go pochować. Jego winą było tylko to, że wypełnił do końca swoją przysięgę i żołnierski obowiązek. Obok ppor. Zaremby polegli, ale już w walce, jego podkomendni: szer. Ludwik Lisiak, szer. Ignacy Matuszczak, szer. Leon Piłat, szer. Leon Urbaniak oraz NN szeregowiec.


Dyplom ukończenia studiów przez Mariana Zarembę

Naszym obowiązkiem jest zachować o nich pamięć. Obowiązkiem wobec poległych, obowiązkiem wobec żyjących i obowiązkiem wobec Polski. I dziś, w 80. rocznice tamtych wydarzeń, ten obowiązek spełniamy.

Andrzej Romaniak

 

(Andrzej Romaniak)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

NeONeO

6 0

Cześć i Chwała Bohaterom! 09:56, 01.09.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© isanok.pl | Prawa zastrzeżone